Coraz bliżej Undergrounda 2, jednak nadal jeszcze conajmniej kilka odcinków waszego ulubionego NFStory :)
W aktualnym wydaniu nasz bohater otrzymuje #4 i #3 miejsca w rankingach, a także ściga się na wysokim poziomie. W następnym, z kolei, Eddie nie będzie zadowolony z takiego obrotu spraw...
W każdym razie, życzę miłego czytania :)
Następnie przyszło mi konkurować z Suprą (Takashi – wielki spoiler, fioletowa i decal wilwood), Integrą (Spin) i Acurą RSX. 4 okrążenia dawały mi prawo do kupienia nowych felg za tanie pieniądze.
Najgorszym momentem w całym wyścigu był fragment przed metą: kręta droga lub skrót, przez schody i half-pipe do trików na desce… wyskakując po schodkach to loteria gdzie się wyląduje, natomiast na drodze – tnąc czasem pod prąd żeby pojechać prawie prosto – zawsze jest zagrożenie ruchu drogowego - wszystko to, około 200km/h. 4 razy powtarzane. W pierwszym okrążeniu wyleciał Spin w Integrze wyskakując za szybko i lądując na murku.
Kolejny wyścig z czterema kółkami. Tym razem o #4 miejsce w Circuit – hot 4’s. „Jazda w dokach tak długo jest wyzwaniem nawet dla kierowcy z dużym doświadczeniem” – mówili. Ustawiliśmy się. Brett we fioletowej RX-7, Nutz w Celice, i Jet w Subaru IMPREZA. Wystartowaliśmy, szybkie zakręty, i już paczka ustawiona: Brett mimo mocy zostaje w tyle, jestem trzeci, Jet przede mną, a Nutz wysunął się daleko poza ‘peleton’. Szybki slalom przez budowę, który został pominięty przez Jet’a skrótem przez bezdroża, wykorzystując rajdowe korzenie jego wózka. Zakręt przy lotnisku i razem z Jetem mieścimy się idealnie w pas między dwóch uczestników ruchu drogowego jadących w przeciwnych kierunkach (i wszystko jasne ;)). Nutz spadł na drugie miejsce w tunelu w którym miałem opanowane lawirowanie między słupami by pojechać jak najkrótszą drogą. Ostry zakręt, znane z pierwszych wyścigów centrum, i niemniej znana stacja autobusów. Lekki drift przez cały zakręt i koniec okrążenia. Szybka decyzja (jakieś parę setnych sek) czy jechać slalomem czy ten cholerny skrót przez schodki. Wybrałem skrót i zapomniałem wyhamować, wylatując wysoko w powietrze. Zlądowałem w poślizgu. W tunelu Brett wskoczył mi na kark uderzając mnie, otarłem się o minivana, parę centymetrów od słupa i dodałem nitro, aby wyrównać. Znów centrum, Jet przekonał się o tym, że obniżony i lśniący wózek stracił nieco z rajdówki kiedy wybój na budowie wysłał go w powietrze i robiąc piękną beczkę wylądował na kołach. Niemniej parę sekund (całe wieki) zajęło mu otrząśnięcie się z tego i stracił pierwszą lokatę. Nutz się rozwalił, Brett wyprzedził nas jednak uderzył w taksówkę. Wszyscy wymieszani, osiągnąwszy pewną prędkość robiliśmy wszystko żeby wygrać. Tunel – Brett ze mną łeb w łeb, bach – spycham go na słup. Włączył się Jet, przepychamy się. Przyspieszyłem, drasnąłem o jakieś auto, obróciło się i voila – poczęstowałem IMPREZĘ uczestnikiem ruchu. Nutz wszedł na salony ponownie, uderzając mnie w tył i spychając na inne auto. On wjechał we mnie w tył, w poślizgu kontynuujemy wyścig. Jet dobijając Nutz’a wysuwa się na prowadzenie, i jadę za nim spokojnie, nie nacierając, czekałem na szansę. Jak światła taksówki z naprzeciwka – pojawiła się rozwalając Jet’a. Dojechałem do mety, nadal nie dowierzając, co nawyprawialiśmy – to wszystko o #4 miejsce w Circuit, które każdy z nas chciał. Jednak zdobywszy je, pojechałem do garażu a imprezy po wyścigu nie było.
Następnym wydarzeniem był drift, można w nim było wygrać nowe maski. Wyścig wygrałem o małą ilość punktów.
Potem niemal natychmiast pojawiły się #3 miejsca w rankingu! Circuit i Drag. Wybrałem najpierw drag, w którym uczestniczył Wart (206 – kolejny już Peugeocik który został zmieniony nie do poznania od czasu pierwszego spotkania), Amy w niesamowitej RX-7 i B-Dog w Eclipse. Ruszyłem, zostawiając wszystkich w tyle. Jednak szybko dogoniła mnie Amy po czym Wart dołączył. Jechałem za nimi, draftując ich, rozdzieliliśmy się ponieważ jechał pickup naprzeciwko. Ja nabrałem szybkości i jak pocisk wleciałem na metę.
Circuit – potrójna trójka: 3okrążenia, 3przeciwników i #3 miejsce w rankingu. Miałem się spotkać przy Kleimrose Park żeby pojechać po potrójną koronę… Przyjechałem do miejscowy, a ze mną Priss w mocno dopakowanym Lancerze, Will w IMPREZIE i Lazio z 240SX. Ruszyliśmy z mocnym burnoutem, już słyszałem giętą blachę z tyłu. Nic dziwnego, walka o #3 miejsce jest bardzo zacięta. Na ostrym zakręcie Lazio nie wyrobił i wjechałem z bok jego zielonego 240SX, za mną Will, a Priss wysunęła się na prowadzenie. Otrząsnąłem się z wypadku i zacząłem ją gonić. W tunelu lawirując między słupami jak zawsze (najszybsza droga) usłyszałem echo grzmotu „nieopłacalności jazdy pod prąd”… Niemniej znana budowa (na której kierowcy IMPREZ lub Lancerów często testują rajdowe umiejętności z marnym skutkiem), po czym niemniej znany park ze skrótem ze schodków i wielkim skokiem. Wybrałem skrót, optymalna prędkość… nie, odrobinę za dużo, na liczniku 208km/h, wyskakuję. Lądowanie twarde i poślizg, trzymam go w ryzach i pracując gazem ratuję się z opresji. Następne okrążenie mija spokojnie (256km/h), po czym spoczywając na laurach źle wziąłem zakręt, co sprawiło że Will się pojawił znikąd. Handel lakierem, nitro, i… mini van. To mnie oddaliło i przyprowadziło Priss na moje drugie miejsce. Pseudorajdówki przez plac budowy mknęły jak burza aż się kurzyło, bez szans na wygraną nie skorzystałem ze skrótu, co zrobili bez sukcesu Priss i Will. Zahamowałem slalomując między ich autami wycofującymi się i ruszającymi, dojechałem do mety. Tuż za mną Lazio.
Następny wyścig to był wyścig różnych preferencji. Slik ze swą szeroką S2000, Brett z RX-7, czy Ishii w 350Z (a jednak wróciła do biznesu po tym DRAG-u). Szliśmy wszyscy w idealnej czwórce (formacja prostokąt ;)), przez koryto rzeki. Nie było złudzeń że to już elita, wysoki szczebel ścigania się w mieście. 270+ na liczniku, ciągle rośnie. Dzielnica industrialna, fabryki etc., i uliczki których nie cierpię – nieregularny tor wyścigu. Wjechałem gdzieś, rozwalając bramę, potem płotek i wyskakując na drogę. Brett i Slik nieco na przodzie. Postanowiłem utemperować nieco temperament Brett’a i drasnąłem o niego. Dał po klockach i doczepiła się Ishii. Tuż za nami. Brett odpadł, skrót przez przemysłową dzielnicę, i Ishii zabierająca się do wyprzedzenia mnie odpadła i ze złością na ręcznym się zatrzymała. Slik odstawał nieco i meta.