Widzieliście zapowiedź NFStory 2...
Jednak NFStory: Underground jeszcze się nie skończyło. To jest przedostatni odcinek...
...a może szykuję Wam jeszcze jedną niespodziankę dot. NFSU Story?
Muszę Wam oczywiście powiedzieć, co to będzie - cała paczka ekstrasów-screenów z U1, m. in miejscówki opisywane w historii czy auto, którego używałem lub magazyny tuningowe - tak uwieńczymy zakończenie wydawania NFStory:UG.
Pamiętajcie jednak, szczególnie ci, którzy jeszcze nie czytali - w dziale NFStory w sekcji Underground są wszystkie pozostałe 13 części, a w temacie NFStory na forum możecie zapytać, co to w ogóle jest. Odpowiedź, nowsi użytkownicy, dostaniecie w superlatywach :D
Wszystkim pozostałym - miłej lektury :)
Później wyścig Circuit, prawdziwy wytrzymałościowy… 7 okrążeń, Brett w RX-7, Matt z S2000 (także z wyścigu tych Hond) i Wu w 350Z. Jechaliśmy wymieniając się prowadzeniem, ja z Brett’em. Na początku wyścigu Matt był pierwszy, później ja i Brett. Cały czas poprawiając pomyłki z poprzednich okrążeń, gnaliśmy przez miasto. W ostatnim okrążeniu prawie miałem Brett’a, który aktualnie prowadził. Niestety pachołki na budowie mi przeszkodziły, finiszowałem drugi. Nie ma za to nagród, drugi jest pierwszym przegranym. Po przegraniu o setne sekund w ostatnim wyścigu nie mogłem zostawić tego tak. Ludziska mówiły, żebym zmienił ten złom na inny wóz – oczywiście to pod wpływem mojej przegranej, zwykle byli stadem pochlebców. To dało mi pomysł. Spotkałem gościa, który kupił ode mnie moją poprzednią brykę – Mazdę MX-5. Kiedy tylko dowiedział się o moich nowych upgrade’ach, robił podobne na niej, była jak mała replika mojej RX-7. Chciał mi ją pożyczyć w zamian za przejazd jakiegoś wyścigu moją. Nie było sprawy. Wsiadłem do mojego pierwszego wozu. Zrobiono z niego prawdziwego potwora, a silnik nie brzmiał jak to, co miał kiedyś – najpewniej swap z RX-7? W każdym razie, Wu i Matt zgodzili się ścigać raz jeszcze, następnej nocy, bo te 7 okrążeń może przyciągnąć uwagę. Brett zgodził się bez problemu pewien siebie. Tym razem było inaczej… zostałem nieco w tyle na początku, wyścig zaczął się dokładnie jak przedtem… Brett uznał, że może pomiatać moim zwinnym, małym autkiem, więc walnął we mnie przed wjazdem na half-pipe dla skaterów, co wprowadziło mnie w poślizg lądując, a jego na ścianę. Mimo wszystko wycofał się i jechał dalej. Wu prowadził mocno. Cały czas tak samo. Czasem na budowie S2000 dawała się we znaki, próbowałem go zniechęcać. Raz mnie wyprzedził, wykorzystałem kieszeń powietrzną i wyleciałem naprzód. W tunelu widziałem świeży dym z opon, co pokazało mi, jak zbliżałem się do Wu. Widziałem go parę razy, próbowałem wyprzedzać jednak nie udało się. Wyskoczył niezbyt dobrze z half-pipe’u, no i przejąłem prowadzenie. Z wielką trudnością utrzymałem je, broniąc się przed Brett’em, który dogonił. Mimo wszystko wygrałem, dziękując temu gościowi, i oddawając mi RX-7. Cała impreza była tak spektakularna, że MAXI Tuning włożył małą mazdę na okładkę.
Dowiedziałem się, że jestem ponoć ważnym graczem w scenie driftu. Tak więc chciałem #2 miejsce w rankingu. Na wielkiej trasie mogłem pokazać, co potrafiłem. Sprzęgło, ręczny i gaz – te elementy złożyły się perfekcyjnie, aby przynieść mi zwycięstwo. Kaz ze Skyline nie miał szans nawet po odłączeniu przedniego napędu, Jarrus z S2000 był graczem, jednak i jego pokonałem. Członek drużynki Hyundai’ów, Fish chyba żartował z uczestnictwem jego Tiburon’a.
„Myślisz że jesteś szybki na prostej? Ta grupka ludzi w Mazdach RX-7 tak nie uważa!” – tak mówiono na ulicach. Chciałem zobaczyć, kto jest w tej drużynce, do której częściowo już należałem. Jak się spodziewałem, Brett, Amy i Kirby. Wybiłem się na prowadzenie od razu, Amy dogoniła, wszyscy dali nitro, ja także. Nie mieściliśmy się tam. Brett rozwalił się o inny wóz, Później Kirby z Amy w poślizgach, uderzyłem w nich. Wszyscy rozwalone wozy, podjechaliśmy o własnych siłach do mety. Głos ludu zadecydował, że ja wygrałem. Czemu? Bo mój wóz jako ostatni został unieruchomiony!
Po tym wzrósł apetyt na miejsce… pierwsze. W Circuit. Znów Kurt, znów długi wyścig, zapowiadała się trudna walka… „TY przeciwko MNIE? Chyba żartujesz, szykujmy się na mistrza! Haha!”. Na linię nie podjechał nikt inny oprócz nas dwóch… to prawdziwy pojedynek. Wyścig okazał się jednak jedynie 3 okrążeniowy. Ruszyłem nieco przed Kurtem i prowadziłem przez jakiś czas, zostawiając go w tyle. Później jednak dogonił. W sekcji rzeki jechaliśmy bardzo szybko, jeden błąd spowodowałby niezłą katastrofę. Jemu udało się pierwszemu wyjechać z koryta rzecznego i wjechaliśmy w miasto, gdzie go wyprzedziłem. Później znów mnie dogonił, jechał tuż za mną, wymanewrowałem go w złą uliczkę. Wyścig był przesądzony.
„JA? Przegrałem z tym gnojkiem? Ech…”