Historia Undergrounda cz. 3

Zapraszam na premierę trzeciego odcinka NFStory Underground przedstawiającego nam wspinającego się coraz bardziej bohatera (nas), który już zaczyna celować w pierwszych "chłopców Eddie'ego": Chada, Todda i Kurta - pomniejszych członków gangu Eastsiderz.

Poprzednie odcinki znajdziecie oczywiście w menu Underground - NFStory. Miłej lektury!

 

TJ się do mnie zwrócił. Pytał, czy jestem prawdziwym wyścigowcem. Powiedziałem, że coś w tym rodzaju.

-Coś w tym rodzaju? Wygraj to, a sprawię, że naprawdę będziesz! – oznajmił mi, a ja przyjechałem na czas – no, no, następne ulepszenie… tylko nie zrób mi wstydu…

Wszedłem do wyższej sfery. Wysocy rangą kolesie, chłopcy Eddiego, np. Chad

-Hej, mądralo. Jak tam, jestem Chad i zjem cię na śniadanie – powiedział suchara Chad. Ludzie powiedzieli mi, że jest on w złym miejscu, we właściwym czasie. Przeze mnie. Chad i jego Celica jest moim następnym celem jeśli chodzi o ranking w Sprintach. Poznaliśmy się i przyszła kolej na Todda, który stoi tuż nade mną w rankingu dragów. Bardzo mu się spieszyło, żeby mnie pokonać, ale przekonał się, że pośpiech szkodzi…

Kolejny turniej. Przeciwnicy byli trudni, szczególnie Brad w Toyocie Suprze. Po turnieju dostarczono mi nowe części. Rozpakowałem pudełka i zainstalowałem cacuszka w aucie. Wydech, opony, modyfikacje silnika. TJ pomógł mi je ze sobą zgrać. W następnym wyścigu poradzono mi, żebym ciął przez budowę, jeśli się odważę. Fakt, była wyboista i full słupków, pachołków, znaków i wszelakiego śmiecia. To była jazda na krawędzi… potem spotkałem Kurta. Również należał do Eastsiderz. Posiadał białą acurę RSX. „Zawsze jest zwycięzca i przegrany. Ja jestem zwycięzcą, a ty – zgadnij kim”. Później pracowałem nad 9tymi miejscami w rankingach. Kolejny wyścig z Kurtem. O #8 miejsce w rankingu circuit. Nie lubię się z nim za bardzo ścigać. Po pierwsze, wyścigi z nim są bardzo długie. Nawet do 7 okrążeń po trudnej trasie. Po drugie większość ścigających się z nim to jacyś jego kumple, więc nie wchodzą sobie w drogę. A mi tak. Jedynym wyjściem jest więc odstawić wszystkich tak, żeby nie widzieli nawet moich tylnych świateł. Innych nie było. Tym oto sposobem zgarnąłem #8 miejsce w rankingu. W innych typach wyścigów wypracowałem podobną reputację. Ale po jednym drag-u Samantha dała mi znać, że coś się kroi; że nie będzie już tak łatwo… Spotkałem Chada, zapewniającego, że dał mi wygrać. Wyścig był trudny, a Chad nie dawał się łatwo. Nie dawał mi okazji do wyprzedzenia. Zaczepił mnie Jose. Powiedział, że na szczycie jest mało miejsca. Ja przeciwko jego VW Golfowi GTI. Odstawił mnie na początku – zrobił parę modyfikacji, ale obok złomowiska płot wystający poza trasę zniweczył jego szanse.

Niedługo dowiedziałem się o nowym turnieju. Nesto, kumpel z Dodge’a Neona, to i owo pozmieniał, Scott, widocznie naprawił Hondę przy okazji ją ulepszając, no i Brad w niesamowicie szybkiej Suprze. Długie wyścigi, a uczestnicy rozwalali się na każdym zakręcie. Na ostatnim prawie przeskoczyłem nad Bradem, wylądowałem na jego dachu, a on uderzył w taksówkę, co wyrzuciło mnie do przodu w poślizgu. Jechałem tyłem, światła Scotta dały mi o nim znać, wykonałem „J-turn” i Scott mnie wyprzedził. Zauważyłem, że podtlenku azotu w butli mam pełno, więc tuż przed metą maksymalnie wtrysnąłem wszystko, co było wyprzedzając Scotta, przekraczając finisz i… rozwalając silnik. T.J mnie odholował, burcząc coś pod nosem i że jestem dzieciakiem. Naprawiając wykorzystałem części wygrane w turnieju. Po wyścigu typu drift, Samantha poinformowała mnie, że Eddie jest teraz na szczycie rankingów. Muszę wspinać się szybko, więc już pracuję nad miejscem #8 w rankingach. Jest to niezmiernie ważne, żeby stawić czoła Eddie’emu. Jacyś kolesie z napędami na 4 koła postanowili mnie wyzwać na drag-a. Dwa Eclipse i IMPREZA rzeczywiście ciągnęli. Mając „mokry” N2O (wtryskiwany z dawką benzyny, daje większego kopa) wyprzedziłem wszystkich, tylko resztę kierowców na końcu zasłonił pociąg… Jose się nie poddawał. Kumple poradzili mi, żebym dobrze się bawił pokonując go. Seria zwycięstw. Ale Chad wrócił… „Myślisz, że masz to, co trzeba… Pomyśl jeszcze raz.” Zmusił mnie do przemyśleń z Brittonem w Integrze i Skidem w Sentrze. Wszyscy byli bardzo szybcy. Siedzieli mi non-stop na zderzaku, atakując to z tej, to z drugiej strony. Mocnym strzałem N2O zakończyłem wyścig zgarniając #7 ranking Sprintów. Później stawiłem czoła Bradowi w jego Suprze i Jetowi (trudny koleś) w Subaru. Brad ciągle był na prowadzeniu. Wyprzedziłem go, kiedy Jet dał się we znaki. Został jednak wyeliminowany. Zostałem sam na sam z Bradem. Miałem „dzwona”, wycofałem się dałem gaz do podłogi. Brad był we wstecznym lusterku i zniknął. W opuszczonym tunelu kolejowym. Tam podobno jest woda do kostek i full żelastwa, więc wolę tam nie jeździć. Emocje sięgnęły zenitu, Brad walczący z śmieciami, i ja nadrabiający straty. Ukończyliśmy łeb w łeb. Następne zawody zorganizował Jose, posiadający #6 miejsce w rankingu. Koledzy opisywali to jako przyjacielską gonitwę… Jednak Jose rzeczywiście prowadził… do czasu, gdy wpadł w mocny poślizg powodując karambol. Klutch z innymi Dodge Neonami (m. in. Nesto) zorganizował wyścig Drag. Było niebezpiecznie. Zatłoczona ulica, nie tego się spodziewaliśmy. Ale lepiej wylecieć wysoko w górę uderzając w taksówkę niż stracić reputację! Dlatego byliśmy ostrożni, w miarę możliwości. Nabierałem szybkości w korytarzu powietrznym wytworzonym przez Nesto, kiedy Klutch jechał na podtlenku. Loteria. Przekroczyłem magiczne 300km/h.

 
Joomla SEF URLs by Artio