Historia Undergrounda cz.4

Witam w najnowszym wydaniu NFStory! W czwartym odcinku opisu fabuły NFS Underground zobaczymy wiele interesujących momentów, choć niekoniecznie kluczowych dla fabuły - grupki tego samego modelu wozów (drużynki, jak je nazywam ;)) królują w tym wydaniu. Ten odcinek powinien być frapujący - miłej lektury!

 

Po DRAGu (ten nastąpił na końcu odc.3) ktoś powiedział mi, że niedługo odbędzie się duża impreza driftowa nazwana „Drift Mania”. Mnóstwo ślimaków itd., dozowałem umiejętnie gaz mojego małego potworka, i jak mówi nazwa typu wyścigu – dryfowałem po zakrętach…

Spotkałem grupkę kolesi w Nissanach 240SX twierdzących, że mogą mnie pokonać. Jak każda taka grupka, miała gościa w najwypaśniejszym wozie, którego bez jego kumpli nie widziałem (w przeciwieństwie do nich, nie ściga się poza turniejami). Tym szpanerem był Forge. Niesamowicie szybko jechał w Chinatown, i w pierwszy wyścig byłem drugi. W następnym po prostu na samym początku starałem się pozbyć ważniaka (bardzo się przepychają od pierwszych zakrętów), jednak handlowanie lakierem nie opłaciło się, i Brian oraz Lazio (pozostali) nas wyprzedzili. Nastąpiła pora na odrabianie strat połączonego z walką o trzecie miejsce. Jednak koleżki Forge’a bały się wjechać w skrót (swoją drogą, trudno wyrobić zakręt w nim) przez taras restauracji (nikogo o tej porze nie było), więc wszyscy byli już w jednej paczce. Dla ich stylu jazdy nie było to dobre, potrzebują dużo miejsca i się przepychają. Ciasne uliczki Chinatown nie sprzyjały sytuacji, a ja nie zważając na nią, po prostu dałem gazu do podłogi i – dostając mocno – wybiłem się na prowadzenie. Lokalny sklep dostarczył mi nowiutkich części. Pakiety ekstremalnych modów do wozu – wydechu, silnika i opon – dostarczyły mi zastrzyk mocy i przyczepności.

Na mecie następnego Sprintu czekała redakcja Sport Compact Car. Ku mojemu zdziwieniu, na start wjechał swą Celicą Chad. Nic nie powiedział, tylko gnał na prowadzeniu, potem go wyprzedziłem, jednak wpadłem w poślizg i kosząc parę znaków drogowych, byłęm ostatni. Chłopaki grzali niesamowicie… nie dawali mi odpocząć, jednak zebrałem siły i pokonując zakręty najlepiej i najszybciej jak się da, podjechałem pod zderzak Chada. Robił dużo zwodów, myszkował po drodze, jednak walnięciem w zderzak, trochę ostudziłem jego zapał, i spadł na miejsce 3.. Samantha spotkała mnie po wyścigu i powiedziała, że już depczę po piętach chłopcom Eddiego…

Zadzwoniła następnego dnia (a raczej nocy)

-Czujesz się jakbyś wygrywał przez cały czas? Dobrze. Podjedź do mnie, mam dla ciebie odjazdową część…

Nikogo nie było o tej porze na drodze… gnałem jakimiś skrótami, było to ryzykowne, jednak dostałem swą wyczekaną (i wyczesaną) część – unikalną naklejkę winylową.

 
Joomla SEF URLs by Artio