Historia Undergrounda cz. I

Zapraszam do przeczytania pierwszego z serii artykułów, opisującego fabułę sagi Need for Speed (od momentu, w którym wątek się zaczął – U1). Jest to bardzo szczegółowy opis historii (nie co do każdego zakrętu, nie co do każdego wyścigu, ale prawie), a także w miarę racjonalna interpretacja wydarzeń sprzed Carbona, poparta oczywiście stosowną argumentacją. Jeśli chcecie zobaczyć, jak poprowadziłem właśnie ten wątek w moich artach, i jak to uzasadniłem, zapraszam do lektury opisów następnych części naszej ulubionej gry. Wszystkie kwestie mówione są zaczerpnięte z gier (z Undergroundów są przetłumaczone przeze mnie. Tu warto podkreślić, że nie tylko z filmików, ale także z głosu przed imprezami. Każdą „wiadomość” słuchałem w różnych wersjach [za każdym włączeniem wyścigu inna gadka], więc doceńcie wkład pracy właśnie w to. Poza tym oprócz wyścigowców mających kwestie mówione poruszyłem też tych nic nie mówiących, po prostu resztę. W U2 ani w nowszych tego się już nie da zrobić, bo kierowcy pod podobnymi nickami mają zawsze inne fury – nie da się ich zidentyfikować). Aha – rzekome „przegrane” w fabule to mój wymysł (ciągłe wygrywanie byłoby nudne), ale w grze na poziomie HARD wszystko wygrłem, że tak się wytłumaczę… Tymczasem, Miłej lektury!

Historia NFSa


{jgxtimg src:=[images/stories/Historia_nfsa1.jpg]width:=[320]}

Jestem najlepszy. Naprawdę jestem. Pokonam tych amatorów, jestem pewien. Od czasu bycia w drużynie testowej Porsche, na pewno ci podwórkowi kolesie nie będą w stanie mnie pokonać. Moja Integra Type-R ich rozwali. Wycie wysokoobrotowego silnika VTEC ogłusza ludzi w tłumach. Co?

{jgxtimg src:=[images/stories/Historia_nfsa2.jpg]width:=[320]}

-Hej, chłoptasiu! Śnisz? Słuchaj i patrz . To Eddie. Jest zwycięzcą, a zwycięzcy zgarniają maksymalny respekt. Popatrz na jego wózek - powiedziała pewna dziewczyna, Samantha pokazując mi pięknego, złotego Skyline'a, po czym zademonstrowała mi, jak się ustawia nielegalne wyścigi w Podziemiu. Miała w samochodzie system SMSów, którym zwykle komunikowali się kierowcy.

{jgxtimg src:=[images/stories/Historia_nfsa3.jpg]width:=[320]}

Nauczyłem się jego obsługi i z małą ilością kasy zacząłem ulepszać swoje mizerne autko.

-Rozumiesz? To dobrze. A teraz, rusz się! - dodała. Różni kierowcy mieli swoje ulubione typy ścigania się. Niestety, aby wspiąć się wyżej i konkurować z najlepszymi, musiałem być świetny we wszystkich. Szybko dostałem wiadomości od różnych street-racerów. Chciałem się jak najszybciej pościgać.

Dlatego na Jose, właściciela VW Golfa GTI padł wybór, ponieważ wyścig przez niego zorganizowany odbywał się niedługo. On sam też nie był bardzo trudnym przeciwnikiem. Wyprzedził mnie na pewnym zakręcie, bo źle wszedłem w łuk, jednak wyrównałem straty, a w połowie wyścigu rozbił się on o inny samochód. Poznałem smak zwycięstwa... tłumy bijące brawa, odliczające panny i pozostawieni poza tłumem pozostali uczestnicy wyścigu torowego.

Taki sposób jazdy, zdaje mi się nie przypadł do gustu Klutch'owi (w wolnym tłumaczeniu Zprzęgło), który ścigał się po prostych swoim Dodge'em Neonem. "Hej, mam na imię Derek, ale kumple przezywają mnie Klutch. Ciebie nazwę Holownik, bo to będzie twój środek transportu po tym wyścigu" - taką otrzymałem od niego wiadomość, więc wyzwanie przyjąłem. Wjechałem na linię startu. Denerwowałem się. Wcisnąłem sprzęgło, jedynka, odliczająca laska daje znak, gaz do dechy, szarpnąłem sprzęgłem i... ale mnie odstawili! Wyciskając ostatnie poty z mojego mizernego autka nie nadążałem, ale wjechałem za Klutch'a i korzystając z korytarza powietrznego, nabrałem szybkości i go wyprzedziłem. Wszyscy jeszcze imprezowali, ale ja się po prostu zwinąłem do mojego garażu.

Mój wóz powoli przestał wywoływać śmiech innych. Nakleiłem na niego dużą naklejkę winylową, uprzednio malując auto na kolor, który mi odpowiadał. Zamontowałem niezłe felgi ENKEI'a i nakładki na progi + zderzaki. Jeszcze mały spoilerek i gotowe, znalazłem się na okładce magazynu OPTIÓN auto.

Poinformowany zostałem także o pewnym innym (w całym tego słowa znaczeniu) wyścigu. Z tego, co powiedzieli mi goście, których poznałem, to zupełnie inny sposób ścigania się. To (oczywiście) wędrujący z Japonii drift (dryf). Polega on na odpowiednim ślizganiu się autem po szerokim torze (wiem, wiem, że Wy wszyscy wiecie, co to drift, ale trzeba podkreślić niejaką "orientalność" tego trybu w roku 2003). Dość szybko załapałem, o co w tym chodzi. Przynajmniej na tyle, by pokonać Dirt'a, driftera w Nissanie 240SX. Następnie przyszło mi poznać wielu ludzi, takich jak Daryl i Rosie w golfach GTI, Bryce w 206, Priss w białym Lancerze, Nesto w czarnym Neonie i innych.

 
Joomla SEF URLs by Artio