Nasz bohater, po niejasnych wydarzeniach w Olympic City czyści swe imię w Bayview...
W unikalny sposób - jak wspina się po światku ścigantów ulicznych, przeczytajcie w tym nowym, lśniącym odcinku NFStory :)
Enjoy.
Dostałem zaproszenie na wyścig prestiżowy Underground Racing League – U.R.L.
{jgxtimg src:=[images/stories/NFStory2_23.jpg] width:=[320]}
Bez ruchu drogowego i ulic, tor Bayview Speedway. Sentra, MX-5 i Focus były tymi najbardziej dawającymi się w znaki. Udało mi się jednak wygrać i zgarnąłem niezłą kasę, za którą mogłem kupić dużo nowych części do wozu, a także przemalować go. Jadąc do sklepu, ścigałem się z Lexusem IS300, a kumpel jego kierowcy dał mi jedyną w swoim rodzaju maskę.
Potem miałem z planie następną sesję zdjęciową. Spotkałem faceta, który powiedział, że fotograf ma samolot i muszę się wyrobić w 2 minuty aby tam dotrzeć. Po kilku innych wyścigach dostałem zaproszenie na kolejny U.R.L. Nieco trudniejsze ustawienie Bayview Speedway. Dwie Sentry, Corolla, Golf GTI i Supra to wszystko, czym musiałem się martwić – nie oznacza to jednak, że to mało. Supra była bardzo trudnym przeciwnikiem mimo niewielkich modyfikacji… Przez pierwsze okrążenie, pod koniec którego nie wyrobił zakrętu i spadł miejscem. Potem pierwsza była niebieska Sentra, ja za nią, a później bordowa Sentra. Ta ostatnia była istnym kłopotem, jej kierowca cwaniaczek, Marcus ciągle próbował mnie PITować, ostro odbijałem kierownicą. Raz dodałem nitro, co sprowadziło go na trawę i czwarte miejsce. Po tym Julian w Golfie uprzykrzał mi życie. Ostry body kit, pomarańcz lakieru i czerń felg sprawiały, że ten VW wyglądał agresywnie. Znów zgarnąłem kasę i dopełniłem kontraktu ze StreetGlow – to dało mi możliwość dostania nowego wozu za free. Postanowiłem poczekać na lepsze wozy dostępne w salonach, bo Sentra nie była wystarczającym skokiem naprzód.
Pojechałem do Beacon Hill, na parkingu mnóstwo ludzi.
„Myślę, że możesz z nami jechać jeśli masz nieco kasy. Jedno pytanie: czy klaun z okolicznego cyrku wie, że ukradłeś mu wózek?”. Żartowniś opuścił miejscówkę po kompromitacji przegraną w tym sprincie.
Angelo, którego numer miałem skądś, pewnie z wyścigu bez mety (out run) organizował Circuit. Chciałem uczestniczyć.
„Nie wiem, czy ten twój wózek ma wystarczająco, żeby dotrzeć na start, a co dopiero na metę. W ogóle przemyśl to, może warto iść do domu?”
Nie chciałem do domu, jednak stanąłem do wyścigu z kolejnym mistrzem cwaniaczkiem. Tak przynajmniej myślałem do spotkania na starcie. Mieli Hyundai’e Coupe i Eclipse’a, a to dość dużo mocy. Było trudno, jednak z dużą ilością techniki i sposobami jak poczęstowanie Eclipse’a taksówką (wymanewrowałem go kiedy przepychałem się z nim), dotarłem nie tylko na start, ale także na metę – jako pierwszy. Dwa razy, wszak był to Circuit.
Jeden z tych bardziej eleganckich streetracerów biorących udział w URLach i sponsorowanych wyścigach napisał mi.
„Ludzie gadają, że twój ostatni URL to było szczęście. Pokaż im, kto jest szefem, a potem zmywaj się, zanim pojawią się gliny”. To było zaproszenie na nielegalny wyścig torowy. Udało mi się go wygrać, co dopełniło kontraktu ze StreetGlow. Niedługo wygrałem kilka wyścigów i kolejny sponsor przyszedł – BRIDE. Musiałem wygrać Sprint, Drag i Circuit i być na dwóch okładkach, aby dopełnić warunków umowy. Także miałem wstęp na Jackson Heights. Pojechałem tam, ucząc się Downhill Drift – lawirowania między ruchem drogowym driftując.